5 najmocniejszych koncertów, które musisz zobaczyć na OFF Festival [cz.1]

Wydarzenia
Początek sierpnia w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach po raz kolejny upłynie pod znakiem kalejdoskopowej wizji muzyki z pogranicza kakofonii i eufonii, bluźnierczego buntu i podskórnej melancholii, wysublimowanej egzotyki i ojczystego bogactwa. Tegoroczny OFF Festival z pewnością przejdzie do historii, a ludzie, którzy są lwią częścią tegoż wydarzenia znowu zaczarowani będą koncertować tak, jakby jutra miało nie być. Poniżej przedstawiamy listę 5 offowych koncertów, które koniecznie musisz zobaczyć na tegorocznej edycji! 

 

 

1. Wolves in the Throne Room

 

To już chyba pewnego rodzaju tradycja, a przynajmniej każda poprzednia edycja festiwalu zapewniała nam strefę ciężkiego gitarowego grania. I w tym roku nie mogłoby być inaczej. Wolves in the Throne Room to absolutni pionierzy, których kilkunastominutowe kompozycje przeplatane są folkowym, ambientowym, a przede wszystkim surowym black metalowym brzmieniem. Twórczość amerykańskiej formacji  po brzegi wypełniona smutkiem oraz cierpieniem nie wymaga od słuchacza dzikiego brykania pod sceną, jak to bywa na większości metalowych koncertów. Wręcz przeciwnie. Twierdzą, że ich muzyka grana na żywo powinna skłaniać do medytacji, nie do agresji. Trudno się sprzeciwiać - sami się o tym przekonamy.

 

 

 

 

 

2. MOOR MOTHER

 

Zdecydowanie najcenniejsze odkrycie ubiegłego roku. Nie bez powodu debiut Camae Ayewa został nazwanym jednym  z najlepszych eksperymentalnym albumów 2016 roku m.in przez Rolling Stone, The Wire czy Pitchfork. Odważna, agresywna, rozwrzeszczana artystka zapewni nam w sierpniu sporą dawkę wrażeń. Niech nie zmyli Cię jej uroczo drobna kobieca postura. Wybuchowa mieszanka noisu, rapu i indriustalu solidnie da publice po uszach. Pamiętasz występ clipping. na scenie SUB POPU? Jestem pewien, że Moor Mother zrobi to jeszcze lepiej i wywoła wiele kontrowersji w katowickiej Dolinie Trzech Stawów.

 

 

 

 

 

3. PJ HARVEY

 

Wydaje mi się, że na temat tej Pani nie muszę sporo pisać. Polly Jean Harvey, po prostu.  Niewyobrażalnie inteligentna, wrażliwa, ciepła artystka z Wielkiej Brytanii. Ikona muzyki alternatywnej. Jej długoletnia obecność na scenie do tej pory jest ogromną inspiracją dla wielu współczesnych twórców. Ogólnie rzecz biorąc, żyjąca legenda. OFF Festival gościł we wcześniejszych latach takie gwiazdy jak Iggy Pop, Slowdive, The Smashing Pumpkins, Dinosaur Jr., My Bloody Valentine czy Patti Smith, której występ zaliczam do najlepszych jakie w życiu widziałem. I właśnie obok tych napisanych grubym druczkiem nazw brakowało tylko jednej, PJ HARVEY. Myślę, że koncert tak potężnej osobowości w tak kameralnych warunkach jakie funduje nam OFF, będzie nie lada zaszczytem. Obowiązkowo więc trzeba pojawić się pod największą sceną o wyznaczonej godzinie. W tym przypadku nie tolerujemy spóźnień.  

 

 

 

 

 

4. Kikagaku Moyo

 

Ten festiwal ma jedną niepisaną zasadę. Na nazwy Japońskich zespołów zwracamy szczególną uwagę, nawet jeśli pierwszy raz w życiu widzisz je na oczy. Genialne muzycznie dalekowschodnie wynalazki nieprzypadkowo są stałym punktem w programie. Zresztą wystarczy przypomnieć sobie, co działo się pod namiotem Trójki, kiedy na scenie grało Bo Ningen oraz widok eksperymentalnej, która pękała w szwach podczas show NISENNENMONDAI. Nie potrzeba już więcej argumentów, wystarczy dać się zaprosić w niezwykła podróż po nieznanych nam krainach rozkosznej psychodelicznej sielanki, urozmaiconej delikatnym i zmysłowym głosem Tomo Katsurada. Rozsiądź sie wygodnie, odpal papierosa i zamknij oczy. Muzyka Kikagaku Moyo sprawi, że nawet OFFowy trawnik będzie najwygodniejszym miejscem na ziemi. 

 

 

 

 

 

5. Anna von Hausswolff 

 

Urodzona w Göteborgu, obdarzona ogromnym talentem trzydziestoparoletnia pisarka i kompozytorka muzyczna. Urocza, blond włosa zazwyczaj ubrana na czarno istota, do perfekcji opanowała technikę gry na kościelnych organach, jak i wprowadzanie słuchacza w stan hipnozy swym potężnym głosem. Bezwstydnie opowiada w swoich tekstach o miłości z diabłem, która tworzy wokół niej charakterystyczną i rozpoznawalną otoczkę. Przelewając szczere emocje na swoją twórczość, Anna von Hausswolff zapewnia słuchaczom właśnie to, czego się od niej wymaga. Sierpniowy koncert, a bardziej performance Szwedki może być wręcz doznaniem sakralnym, mistyczną ceremonią.Nie ma się nad czym zastanawiać, trzeba pojawić się pod sceną.