Ludzie Szumu

Artykuły
Umownie szum, traktowany jest jako środek do osiągania ekstazy, tryumfalnie przyczynił się m.in. do kształtowania dronowej muzyki minimalistycznej dwudziestego wieku, co doskonale argumentuje myśl Jacquesa Attali’ego: „[...] szum zawsze postrzegano jako źródło uniesienia, rodzaj leczniczego preparatu zdolnego uleczyć z ukąszenia tarantuli albo - nawiązując do Boissiera de Sauvages (i jego Nosologica methodica) - z „czternastu rodzajów melancholii”.” Być może to właśnie w konsekwencji tej zależności, szum stanowi istotny i z pewnością enigmatyczny, bo wciąż nie do końca zdefiniowany, element we współczesnej kulturze muzycznej. 
 

Mówiąc o szumie będącym jednym z iloczynów dźwięku, metaforycznie myślę również o Leonie Jacewskiej, twórczyni krakowskiego cyklu imprez Szum, który to mimo że znacząco odbiega od prawdziwej definicji terminu, doskonale wpisuje się w jego konwencje. Warto dodać, że pomysł na nazwę pierwotnie odradzali Charlie - Piotrek Burczyn, znany powszechnie jako Discomule i Adrian Kolarczyk - twórca plakatów promujących imprezę. Charlie jednak doskonale wiedziała, że nazwa szum może okazać się integralną częścią i jednocześnie cechą charakterystyczną cyklu, w związku z czym z sukcesem przetrwał do dziś. 
 
2017 r. okazał się niezwykle łaskawy dla organizatorki. To właśnie w ostatnim czasie Szum wybył poza granice Krakowa do Katowic, gościł niezwykle zdolnych gości zza granicy i z Polski, intensywnie współpracował z festiwalem filmu awangardowego Lava i co najważniejsze - obchodził swe drugie urodziny, które czczone były z niezwykłym optymizmem i euforią przez bywalców, przyjaciół, gości, organizatorów i nas, poprzez stworzenie naszego pierwszego wydawnictwa. 

 

 

 

Szpitalna 1 przynajmniej raz w miesiącu za sprawą Charlie; nocą, na granicy ludzkiego półsnu, gdy ostatnie dźwięki hejnału krakowskiego odbijają się echem od zabytkowych kamienic, zamienia się w podziemny dom goszczący ludzi z absolutnie różnych, przeplatających się tam, środowisk - począwszy od lokalnych artystów, studentów matematyki, prawników, na turystach zza granicy skończywszy. Maja Chiara Faber, kuratorka Lava Festival z entuzjazmem mówi: „Szum to podziemna platforma do wymiany tańca, uścisków, dymu, serc pełnych i złamanych, a przede wszystkim wzruszeń, których nigdy nie brak.Już przy wejściu głównym kolorowy stroboskop towarzyszy w eksplorowaniu i doświadczaniu gościom, którzy na wstępie mijają pierwszy bar, witają się z pracownikami, później schodzą po schodach, zatrzymują się przy drugim barze zamawiając coś ochoczo. Przekraczając kolejne progi, mijając grupki ludzi ubranych w każdy kolor tęczy, których twarze nierzadko ozdabia i serdeczny uśmiech i brokat, Szum prezentuje się niezwykle wyraziście. Nie sposób nie zauważyć, że od początku uchodzi za spotkanie, które nie zna podziałów i m.in. dlatego okazał się idealnym miejscem integracji i wzajemnej życzliwości, co zauważyła sama Marcela Kasperowicz, barmanka klubu: „Szum kojarzy mi się głównie z taką miłą niezależnością”. Z kolei Monika, studentka krakowskiej PWST wspomina: „Atmosfera jest niemal rodzinna”, a rodzina na ogół złośliwości nie zna - rodzina jest blisko siebie, jest jednością. Szum bez jedności nie działa - a wynika to z wywiadu przeprowadzonego z Leoną przy okazji tegorocznego Lava Festival. Doskonale uzupełniają to słowa wspomnianego wcześniej Adriana Kolarczyka: „Szum to miejsce wymiany doświadczeń; to ogromne spotkanie towarzyskie z doskonałą muzyką w tle. Warto dodać, że impreza stała się bardzo otwarta i poszerza się jej spektrum”. 

 

Odnoszę wrażenie, że klub wypełniony jest nie tylko naturalnym ciepłem spowodowanym nieustannym potęgowaniem ruchów ciał przy transowym tańcu, ale również ciepłem Leony, będącej matką dzieci Szumu; ciepłem bijącym z rozpromienionych twarzy czy z wzajemnego szacunku, a także z działań mających na celu udomowienie każdego przybyłego, co zresztą doskonale się udaje. Ludzie wracają na Szum w głównej mierze dla atmosfery, którą przede wszystkim kreuje Charlie. Wkłada w swe przedsięwzięcie nie tylko ogrom czasu, poświęcenia i ambicji. Leona oddaje swym gościom przede wszystkim swe serce, którego puls usłyszycie w nieokiełznanych rytmach prezentowanych podczas imprezy. Arkadiusz Półtorak - kurator sztuk wizualnych - mówi: „Wydaje mi się, ze w działalności Leony aspekt środowiskowy jest równie ważny, jak aspekt muzyczny. To przesądza o wspaniałości wszystkiego, za co Leona się weźmie”. Michał Piwowar (SZOK), będący gościem jednej z edycji, dodaje: „Charlie jest wyjątkowa, zarówno jeśli chodzi o wybór utworów, które zawiera w swoich setach, jak i o podejście do tego całego klabingu. Zabrzmi to jak rzucanie sloganami, ale widać pewną misyjność w jej działaniu, co według mnie jest głównym atutem cyklu.”. Być może misją Leony jest spełnianie marzeń? Kilka razy udało mi się rozmawiać z ludźmi, którzy twierdzili, że podczas Szumu byli wniebowzięci z powodu świetnych bookingów, swobodnej atmosfery czy możliwością zamienienia słowa z organizatorką, która zawsze znajdzie dla każdego czas. Z pewnością zarówno jej goście, jak i koledzy po fachu obdarzają ją w tej kwestii sporym kredytem zaufania. Jacek Plewicki (Brutaż) grający na urodzinowej edycji cyklu z entuzjazmem zabiera głos: „Rzadko kiedy jestem w Krakowie, kiedy jest Szum, ale za każdym razem, gdy gramy razem z Charlie - jest cudownie. Jest to jedna z niewielu osób z didżejskiego światka w Polsce, którym naprawdę ufam - tak po ludzku, ale oczywiście też muzycznie, choć to nie jest tak samo ważne.” Nie sposób nie zauważyć, że Leona jest jedną z najlepszych Dj-ek w Polsce, co udowodniła np. na tegorocznej edycji Offa w Katowicach. Zadbała i przygarnęła spragnioną elektronicznych połamańców publiczność z otwartymi konsolami czy jak inni wolą - ramionami. Wszystko tam drgało, wirowało, oddychało i biło w zupełnie innym tempie, a uśmiechy tańczącej publiczności mówiły same za siebie. Widoczna integracja pomiędzy odbiorcami i grającą mocno ściskała za serce. Leona to nader zdolna, wprawiająca w radosny nastrój i zapewniająca przyjemny lot bestia polskiej sceny klubowej, która nieustannie się rozwija i poszerza swoje horyzonty. Piotr Burczyn chwalił: „ Cykl wyrobił sobie markę niezawodnej jakości. Między innymi dlatego chodzę na szum, ale przede wszystkim dlatego, ponieważ od początku bardzo bacznie i z wielką ciekawością obserwuje rozwój Leony jako Dj-ki. Jest niesamowicie utalentowana i rozwija się w mega zawrotnym tempie”, co Kuba Mokrzysiak ( biøs, urloop)uzupełnia mówiąc: „ Charlie jest bardzo konkretna i doskonale wie jak powinna wyglądać współpraca z innymi. Jest skromna i konkretna. Bardzo ją lubię, bo jest naprawdę wyluzowaną, uśmiechniętą dziewczyną - a w dodatku widać, że żyje muzyką.” 

 

 

Podczas dwuletniej przygody Szumu gośćmi byli m.in. Dietroiter z hamburskiego klubu Golden Pudel, Arthur, Dj Nephil, Black Merlin, Tolouse Low Trax, Karamika, Lutto Lento, Rrrkrta, Filip Kosel, Chino, Olivia. Ten różnorodny bukiet muzyków będących częścią line-upu, świadczy o wysublimowanej, światowej jakości eventu z fenomenalną selekcją. Szum zatem pojawił się na radarach fanów muzyki elektronicznej za sprawą bardzo dokładnie dobranych artystów posiadających umiejętność dźwiękowego manipulowania i hipnotyzowania odbiorców. Discomule mówi: „Cała konwencja Szumu polega na tym, że dobór artystów jest niezwykle przemyślany, że nie trzeba do niego żadnego elementarza, introdukcji czy zrozumienia - na tym właśnie polega bezpretensjonalność tej imprezy. Możesz wejść na nią z ulicy i być pewnym, że przeżyjesz kilka godzin wspanialej zabawy, którą z pewnością będziesz mieć ochotę powtórzyć. Dodam jeszcze, że ostatni miniszum z Arthurem z Hardwaxu był jedną z najlepszych imprez jakie przeżyłem od kilku lat! Cała noc z łapami w górze i uśmiechniętą buzią - sztos!”. Dobrze wspomina konkretną imprezę wcześniej wspomniana Marcela: „Black Merlin mnie urzekł, jak nikt inny!”. 

 

 

Bywalcy eventów z sentymentem wspominają również Sekretny Szum będący integralną częścią rocznego projektu Leony Jacewskiej i Arkadiusza Półtoraka - niezależnej przestrzeni klubowo- wystawienniczej „Elementarz dla mieszkańców miast”. Za sprawą tego wydarzenia niegdyś, na strychu kamienicy na ul. Asnyka odbyła się prywatna i dyskretna dyskoteka połączona z wymianą doświadczeń i współpracą ze sztukami wizualnymi. W Grudniu zaprosili Cashmere Radio, a po wystawie w marcu - Last Chance. Współtwórca projektu, Arek Półtorak mówi: „ Niektóre z tych przyjęć były olśniewające. Wymiana następowała - co szczególnie ważne - pomiędzy różnymi generacjami aktywnymi w krakowskim światku klubowym i artystycznym. Niektóre spotkania były naprawdę wzruszające - zobaczyć razem w jednym miejscu muzyków związanych z Unsoundem oraz nowymi krakowskimi klubami, jak i twórców Zbiornika Kultury, galerii New Roman czy SM Dębniki lub - z młodszego pokolenia - galerii Henryk: to szczególne doświadczenie.” Mimo iż grono zainteresowanych jest było jednak trochę węższe, oscylujące na granicy środowisk artystycznych - odwiedzane też przez ludzi związanych z Szumem, Szpitalną, a nawet z Unsoundem - Łukasz Libront, stały bywalec Szumu, wspomniał, że to właśnie tam poznał najwięcej osób. 

 

Sens Szumu zakamuflowany jest również w niepowtarzalnej oprawie graficznej, za którą odpowiada zaprzyjaźniony z Charlie - Adrian Kolarczyk. Aleksander Sołtysik stanowczo deklaruje: „Szczególnie podobają mi się grafiki i identyfikacja wizualna.”, Piotrek Burczyn nisko kłania się twórcy charakterystycznych plakatów będących lwią częścią cyklu, a Leona w kółko powtarza „Adrian jest niezastąpiony!”. Warto pochwalić również Maję Chiarę Faber aka Redlavalamp, która uzupełnia aspekt stylistyczny zbiorem analogowych fotografii będących udokumentowaniem Szumów. Jak sama mówi: „Dokumentowanie potańcówek Charlie daje mi ogromną frajdę, cieszę się, że mogę dołożyć swoją małą cegiełkę w budowaniu historii tego cyklu, o którego bookingach mówi się już w całej Polsce.”  Moc kuszących transgresją dźwięków ze spójnymi wizualizacjami stanowią o sile oddziaływania Szumu na ludzką wrażliwość na piękno, ukazuje realną jego wartość. 
Szum nieustannie ubierany jest w opowieści tkane fenomenalnymi dźwiękami, w estetykę wizualną, w objawioną życzliwość międzyludzką, w talent, w ciepło uśmiechów oraz w ekstatyczne doznania bywalców. Bywalców będących duszą eventów. A jeśli duszą - to i istotą Szumu. Istota połączona z osobliwą, niezwykle przejmującą ludzką i muzyczną jednością. Mieszanka wybuchowa.
 
 

Mam okazję zaprosić wszystkich Was na kolejną edycję SZUMu, która odbędzie się już 9.02 przy Szpitalna 1. Tym razem będziemy świętować podwójne urodziny, zarówno Leony Jacewskiej (Charlie), jak i moje. Do zobaczenia!
 
 
 

  • ⚈ Powyższy artykuł został opublikowany w pierwszym i wyjątkowym wydawnictwie @progrefonik, które zostało stworzone z okazji II-ich urodzin Szumu. 
Autor:

Karolina Kobielusz