Carlo Maria – “Kenk!”

Artykuły
Brutażu chyba nie trzeba przedstawiać. Wszyscy znają legendarny już cykl imprez organizowanych w Polsce i zagranicą. Jednak trzeba pamiętać również o tym, że Brutaż działa jako wydawnictwo. Ostatnio spod jego skrzydeł został wypuszczony album Carlo Marii zatytułowany „Kenk!”. Maria na koncie ma już występy na scenie berlińskiego Kraftwerku, a także wspólny projekt z Cateriną Barbieri (która będzie gościem tegorocznej edycji OSA Festival) o nazwie Punctum. „Kenk!” to podróż między spokojem i euforią, które płynnie przeplatają się ze sobą.

 

Pierwsza kompozycja o nazwie „Miagolandia” od samego początku zachwyca delikatnymi i rześkimi syntezatorami, które z minuty na minutę stają się coraz to bardziej wyraźne. Wplecione w partie drone’ową lśnią blaskiem, dają wrażenie ulotności chwili, pozwalają się nią zachłysnąć. Jednak to uczucie nie trwa długo – następujący utwór „Rotolame” w momencie wybudza słuchacza z hipnozy. Głównie dzieje się to za sprawą niezwykle ciężkich, brudnych elementów dźwiękowych, których ogromne nagromadzenie nie daje chwili wytchnienia. Brzęczą, przemieniają się w mocne basy, zmieniają swą głośność, przekształcają się. Stojąc w kontraście do swego poprzednika, balansuje marzycielskość i taneczną rzeczywistość, które Carlo łączy na albumie.

 

Kolejnym przystankiem podróży jest utwór „Mirage”, którego nazwa rzeczywiście ma odwzorowanie w muzyce. Głośne, intensywne syntezatory w zapętleniu tworzą wrażenie mirażu - czegoś złudnego, niepewnego, aczkolwiek urzekającego. Dźwięki syntezatorów występują w akompaniamencie szumów oraz innych partii muzycznych, które tworzą dla nich bardzo gęste tło, jednocześnie urozmaicając całokształt kompozycji. Gdy na końcu dźwięki cichną, ponownie zostajemy uderzeni przez miażdżący bas – to właśnie „Kenk Kenk”, kolejna kompozycja. Jest niezwykle skondensowaną dawką mocnego, industrialnego techno, gdzie basy, elementy dźwiękowe i partie perkusyjne dostarczają ogromnego zastrzyku energii. Myślę, że takiego utworu nie powstydzili się weterani elektronicznej sceny industrialnej. Kompozycja zamykająca cały album, „Ghost Waves”, zbudowana jest na nierytmicznej partii basów i perkusji, która naprzemiennie staje się głośniejsza i cichsza. Zostawia słuchacza z uczuciem niepewności, chwiejności. Jednak mimo to, że wyróżnia się na tle całokształtu, wpisuje się w niego pod względem nastroju, wykorzystanych elementów dźwiękowych.

 

„Kenk!” to ciekawie skonstruowany album, który jak sinusoida dostarcza słuchaczom różnych doznań emocjonalnych i dźwiękowych. Połączenie ambientu i techno nie zawsze wychodzi dobrze, jednak w tym przypadku Carlo Maria stworzył kompozycje, które bez wątpienia są warte uwagi. Nie pozostało mi teraz nic, tylko czekać na nowe wydawnictwa Brutażu i nowości od Carlo.

 

Autor:

Filip Preis