The Drums „Abysmal Thoughts”

Artykuły

Zaczynając jako kwartet, kończąc jako praktycznie solowy projekt, losy The Drums bywały burzliwe, z jedną stałą, którą był Johnny Pierce. A analizując kolejne albumy, biorąc poprawkę na systematyczne wykruszanie pierwotnego składu, widać jak kluczowy jest Johnny. Jak więc prezentuje się czwarty album, zespołu z Brooklynu? 

 

„Abysmal Thoughts” dla wieloletnich fanów The Drums nie będzie dużym zaskoczeniem, pomimo odczuwalnego braku Jacoba Grahama i jego biegłości w syntezatorach udało się przenieść część różnorodności „Encyclopedia”, tym samym nie wracając zupełnie na plażę. Do utworów które się wyróżniają należmy m.in otwierające album „Mirror”, które przywodzi na myśl bardziej melodyjne produkcje z 2011 roku, czy  ciekawe rytmicznie „Shoot The Sun”. Uwagę przykuwa również tytułowe „Abysmal Thoughts”, gdzie Johnny umiejętnie modelując wokalem pokazuje pełnie swojego uroku, wraz z flagowym dla zespołu, dysonansem. Słońce i radość w muzyce walczy o dominacje z bólem, żalem i mrokiem w kolejnych linijkach wokalu, a ten mrok jeszcze nie był tak silny u Pierce’a. Album ma być prywatnym sprawozdaniem z życia i przemyśleń Johnnego, który zniknął nam z radarów na pewien czas, a te aspekty dały się w kość Amerykaninowi. 

 

To znowu proste emocje, wynikające z doświadczenia i znajdujące odbiorcę w każdym z nas grają pierwsze skrzypce, zarzucanie braku wariacji melodycznych The Drums, to trochę jak zarzucanie szachom schematyczności. Ten nieco infantylny styl można kochać lub uważać… po pewnym czasie za zwyczajnie nudny. 

 

Brak rewolucji ma swoje skutki w wysokiej spójności i wyrównanym poziomie albumu (czego czasami w przeszłości brakowało). Lekka i przyjemna koncepcja indie popu inspirowanego zespołami takimi jak The Smiths, Beach Boys czy The Wake, nadaje się idealnie na słodko-gorzkie letnie poranki, gdzie chcemy tańca, śpiewu ale też czegoś więcej…

 

Autor:

Bartek Janisz