Szum Międzymiastowy – Matt Elliott

Szum MiędzymiastowyWywiady
Szum Międzymiastowy to projekt-inicjatywa. Ma on na celu pokazanie, że muzyka to nie tylko artyści, płyty, recenzje i koncerty, ale również i my – słuchacze. Tym razem zadaliśmy kilka pytań Mattowi Elliotowi przy okazji jego małej trasy po Polsce. Zapraszamy do odbioru!

 


1. Jakim  dźwiękiem zdefiniowałbyś siebie? 

 

Opisywanie własnej muzyki jest wyjątkowo trudnym zadaniem. Jeśli pyta mnie ktoś, kto jej nie zna, opisuję ją zazwyczaj jako marny folk(oczywiście mam na myśli projekt Matt Elliottt ponieważ jest on tym z czym się obecnie utożsamiam). Jeśli chodzi o Third Eye Foundation, lubię określenie Ghost Step, głównie dlatego, że lubię duchy i wszystkie gatunki mające w nazwie 'step'. Generalnie ciężko to określić, uznaję, że to co robię jako Matt Elliott jest muzyką folkową będącą efektem działań piosenkarza/muzyka. Jest to rozwiązanie znane ludziom od zarania dziejów.

 

2. Co było dla ciebie ostatnią „muzyczną” niespodzianką?

 

Ostatnio zainteresowałem się muzyką afroamerykańską – podziemnym funkiem, soulem, a nawet gospelem z lat 60 i 70-tych. Od zawsze kochałem funk, ale nie zdawałem sobie sprawy z istnienia tylu singli i labeli wydających ciekawe rzeczy. Obecnie mocno się w to wkręciłem i organizuję nawet imprezy w barze obok którego mieszkam z podziemnym funkiem i soulem. Oprócz tego mocno interesuję się gospelem, co jest ciekawe biorąc pod uwagę to, że mimo wychowania w chrześcijańskim duchu nie jestem religijny. Uznaję siebie za agnostyka po latach walki i zastanawiania się nad tym w czasach mojej młodości. Nie zmienia to faktu, że kocham to oddanie i wiarę w coś pozaziemskiego, co oczekuje nas po latach życia, które często przepełnione jest bólem i cierpieniem. W każdym razie, tego właśnie ostatnio słucham.

 

 

3. Jaki soundtrack przypisałbyś do swojej ulubionej chwili?

 

Byłoby to prawdopodobnie coś co wypełnia właśnie moją głowę. Kiedy nie słyszę muzyki napływającej spoza mojej głowy, wtedy słyszę dźwięki wewnątrz niej. Albo odtwarzam sobie muzykę, którą znam, albo przerabiam jej fragmenty, w każdym razie pozwalam mojemu mózgowi tworzyć soundtrack jakiego potrzebuje. Ciężko byłoby mi również wybrać jakiś ulubiony moment związany z muzyką, ponieważ miałem szczęście przeżyć ich tyle, że ciężko byłoby jej zliczyć. Czasem czułem to nawet siedziąc w pociągu i słuchając czegoś, kiedy nagle wszystkie odpowiednie elementy zbiegły się i stworzyły niezapomniane muzyczne doznanie.Z drugiej strony miewam też momenty głębokiej depresji i przygnębienia, ale zakładam, że nie da się ich uniknąć jeśli chcesz przeżywać również te cudowne chwile – przynajmniej dla mnie tak to właśnie działa.

 

4. Co jest dla Ciebie w muzyce najważniejsze? 

 

Jedną z rzeczy, która jest ważna, i wg mnie, oddziela dobrą muzykę od złej jest motyw. Musi on być szczery i wyrażać coś, odnosić się do jakiejś emocji i napływać z serca. Oczywiście, nie musi on być smutny, równie dobrze może być wesoły, może zachęcać do tańca czy poruszania się, śmiania, złości, żalu, bólu czy spokoju. Jeśli tworzysz muzykę dla sławy lub pieniędzy i są to twoje główne motywacje, wtedy twoja muzyka będzie dla mnie słaba. Prawdziwi muzycy nie mogą oprzeć się pokusie tworzenia, po prostu. Mają nieodpartą potrzebę wyrażania się poprzez różne rzeczy. Z tego powodu często są wykorzystywani. Chcą jedynie wyrazić coś co kryje się w ich duszy i zakomunikować to światu. Często ci prawdziwi artyści mają problemy z utrzymaniem, czasem mogą nawet skończyć jako bezdomni, co przydarzyło się również mnie. Niestety, wielu z nich w takich sytuacjach poddaje się z powodu braku szczęścia lub okazji do dzielenia się swoją twórczością lub z powodu systemu, który nie jest przyjazny dla artystów i nie ułatwia im pracy.

 

Mam szczęście, że udało mi się rozpocząć karierę w odpowiednim momencie i obawiam się, że jestem jednym z ostatnich z generacji niezależnych muzyków, którzy mogą się utrzymać tworząc.

Język:

PL | ENG